Krewetki

Wakacji czas czyli widelcowe podsumowanie numer 62– lipiec/ sierpień 2018

(więcej…)

Jedzenie na spacerze czyli Pogromcy głodu, Lavash Bar i Bao Beast

Wielokrotnie obiecywałam Wam, że już za chwileczkę, już za momencik pojawią się nowe recenzje, ale życie z niemowlakiem nie pozostawia wiele czasu na wizyty w restauracjach i pisanie o nich. Poza tym, moja córka okazała się być dużo bardziej zajmująca niż jakakolwiek restauracja. Mimo tego, udało nam się przekąsić co nieco na mieście. I dzisiaj właśnie o tym. Będą to pozycje streetfoodowe, gdyż pchanie się z gondolą do restauracji nie jest zbyt wygodne ani dla nas, ani dla restauracji. Na szczęście, już niedługo przesiadamy się na spacerówkę i, mam nadzieję, będzie łatwiej się nam wcisnąć tu i ówdzie. Tym bardziej, że Łyżeczka stanowczo odmawia wyłącznego podziwiania nieba i głośno protestuje gdy przychodzi jej zbyt długo przebywać w pozycji leżącej. My byśmy w pozycji leżącej chętnie dłużej poprzebywali, ale to już zupełnie inna historia.Kraków -The Hunger Busters - Pogromcy Głodu - Jajcarz i Kubańska (więcej…)

Wiosna w pełni czyli widelcowe podsumowanie numer 55– kwiecień 2018

Lodowy Warsztat - Dębniki - Kraków

Stare Dębniki wreszcie doczekały się lodów. W tygodniu i w weekendy, wszędzie widać uśmiechniętych ludzi z rożkami wypełnionymi lodami na śmietance i sorbetami.

(więcej…)

Czy to już przedwiośnie? Czyli widelcowe podsumowanie numer 53– marzec 2018

(więcej…)

Nie taki post straszny czyli widelcowe podsumowanie numer 51– luty 2018

Fine Dining Week w Kogel Mogel

Jeszcze do 18 lutego trwa Fine Dining Week.

(więcej…)

Idzie luty czyli widelcowe podsumowanie numer 50 – styczeń/luty 2018

Ostrygi w Corse

W ramach festiwalu Opera Rara, w restauracji Corse spróbować można, miedzy innymi, ostryg w trzech odsłonach.

(więcej…)

Im dalej w las tym coraz lepiej czyli Kanton dim sum house

Właściwie to nie planowałam osobnego wpisu o Kantonie, bo wzmianki o nim pojawiały się już na blogu. Rekomendowaliśmy go również jako dobre miejsce na lunch. Poza tym mój stosunek do tego lokalu był od początku ambiwalentny i nie potrafiłam sobie wyrobić jednoznacznej opinii. Mimo wszystko, nie mogłam jednak pozostać obojętna na nowości w menu, o których co rusz informowali Facebooku. Chodziłam więc i próbowałam. Raz było lepiej, raz gorzej. Spaliłam sobie nawet kurtkę siadając zbyt blisko piecyka. 😉 Ale nawet  to mnie nie odstraszyło. Wsiąkłam w Kanton i zauważyłam, że coraz częściej  spacery planuje tak aby ich trasa przebiegała obok lokalu na Węgłowej.

Kraków - Kanton Dim Sum House - Ramen wieprzowo drobiowy (więcej…)

Eklektyzm czyli Bistro Bene

Restaurację Nota i bistro Bene sygnowane przez kucharza reprezentacji Polski w piłce nożnej, Tomasza Leśniaka, otwarto w kwietniu w kamienicy przy ulicy Krzyża. Lokale łączy ogródek i podziemna kuchnia. Wnętrze restauracji jest eleganckie i jednorodne, podczas gdy wystrój bistro jest mocno eklektyczny. Sala znajdująca się przy wejściu i barze mają wystrój bardziej modernistyczny, podczas gdy w dalszej części lokalu robi się coraz bardziej klasycznie i restauracyjne. My szukaliśmy akurat miejsca na niezobowiązujące spotkanie towarzyskie przy winie, zdecydowaliśmy się więc zasiąść w bistro.

Kraków - Bistro Bene - talerz hiszpańskich wędlin (więcej…)

Mięso górą czyli Cargo

Do Cargo przyciągnęło nas oczywiście mięso. Jeszcze przed oficjalnym otwarciem. Ktoś doniósł, że już był i chce wrócić. Chętnie się więc przyłączyliśmy. W cztery osoby można już trochę zjeść i popróbować dań z rożnych sekcji menu. Jak zwykle obowiązywała zasada, że nie zamawiamy tych samych dań. Niby oczywiste, ale czasem niektórzy próbują się wyłamać. 😉 Co tu dużo mówić, sama czasem mam ochotę się wyłamać, kiedy ktoś przede mną zamówi moje upatrzone danie. Na szczęście tym razem obeszło się bez kłótni i dało się złożyć zamówienie na cztery rożne przystawki i dania główne.

Kraków - Cargo - tatar wołowy (więcej…)

Na taką Hiszpanię czekaliśmy czyli Euskadi

Restauracja baskijska Euskadi wdarła się przebojem do krakowskiej gastronomii. Tuż po jej otwarciu, rozeszła się wieść gminna, że w lokalu po kurczakach dobrze karmią i właściwie od początku o stolik było tam niełatwo. Tym bardziej, że lokal malutki. A że dobrej kuchni hiszpańskiej, od czasu Valaparaiso, w Krakowie nie było, to i my szybko zrobiliśmy rezerwację  i  pomaszerowaliśmy na Podgórze popróbować tapas. Za którymi to nieustannie tęsknimy od czasu naszych wakacji w Hiszpanii.

Kraków - Euskadi-Brendada con sepia - Papryczka pequillo faszerowana musem z dorsza i sosem z sepii

(więcej…)