Recenzje

Na zakolu czyli Vistula Port

Moja pierwsza myśl, kiedy usłyszałam o otwarciu i lokalizacji tego miejsca, była taka, że jego właściciel musi charakteryzować się dużo odwagą. Okolice ulicy Koszykarskiej i zakola Wisły to zawsze był dla mnie koniec świata, na który w dodatku ciężko było dojechać komunikacją miejska. W ostatnich latach to się zmieniło, ale i tak wciąż jest to miejsce leżące poza tradycyjnymi szlakami spacerowymi. Bardzo mnie cieszą lokale powstające w takich lokalizacjach, bo nie zawsze ma się ochotę na posiłek w zatłoczonym centrum miasta, gdzie w dodatku trudno zaparkować. Fajnie mieć pod domem sprawdzoną restaurację, do której można zajść prawie w papciach, kiedy w lodówce pusto, znudziła nam się pizza i pseudo-chińczyk na dowóz, a na wycieczki do centrum nie mamy siły. Postanowiliśmy sprawdzić czy trzeba zazdrościć takiej restauracji mieszkańcom zakola Wisły. Kraków - Vistula Port - Tatar (więcej…)

Do Tajlandii na skróty czyli Taj

Zawsze bardziej nas ciągnęło na zachód niż na wschód. Aż do zeszłego roku, kiedy postanowiliśmy przystać na rozstanie z częścią zdobyczy cywilizacji i spędzić wakacje w Azji. Chcieliśmy jechać nas do Wietnamu i Tajlandii, choć trochę przerażała nas myśl o zamienieniu Forda Mustanga na komunikację publiczną. Plany pokrzyżowały nam obowiązki służbowe i moja ciąża. Tak więc Azję przyjdzie nam zwiedzać już z Łyżeczką. Tymczasem kiedy tylko nadarzy się okazja, Azję odkrywamy kulinarnie. Dużo łatwiejsze jest to w stolicy, bo w Krakowie ciężko choćby o dobre pho, chyba, że weźmie się za to Bożena Stawicka.

Kraków - Taj - owoce morza z woka (więcej…)

Obiad po dwóch stronach Atlantyku czyli Mavericks i La Petite France

Jedna historia zaczęła się od tego, że hotel Andels postanowił odświeżyć hotelową restaurację i, śladem berlińskiego odpowiednika, wprowadzić w Krakowie kuchnię kalifornijską. Druga, od zamówienia przez UberEats, a właściwie od mojej ciąży, bo to w tym czasie zaczęłam pochłaniać więcej deserów. A może już od studiów, kiedy powtarzając „Ils sont foux ces Francais” jednocześnie czułam słabość do kultury i kuchni francuskiej? Oprócz quiche. Nie cierpiałam jeść quiche! Kiedy wspominam wyjazdy do Francji w czasach szkoły podstawowej, to niechęć do quiche jest chyba jednym z najsilniejszych wspomnień.Kraków - Mavericks - Ryba dnia: dorada, rib eye (więcej…)

Coś na ząb czyli Miejscówka i The Dog

Ostatnio nie ciągnęło nas jakoś do eleganckich restauracji, co nie znaczy że zrezygnowaliśmy z jedzenia na mieście. Częściej uderzaliśmy pod sprawdzone adresy, ceniliśmy spacery i posiadówy na powietrzu, a ponad długie kolacje przy suto zastawionym stole preferowaliśmy proste przekąski. W ten sposób udało nam się w końcu spróbować kanapek z Miejscówki i hot dogów w wersji gourmet ze stacjonującego na Kazimierzu food trucka The DOG.Kraków-Miejscówka - Cheese Steak

(więcej…)

Im dalej w las tym coraz lepiej czyli Kanton dim sum house

Właściwie to nie planowałam osobnego wpisu o Kantonie, bo wzmianki o nim pojawiały się już na blogu. Rekomendowaliśmy go również jako dobre miejsce na lunch. Poza tym mój stosunek do tego lokalu był od początku ambiwalentny i nie potrafiłam sobie wyrobić jednoznacznej opinii. Mimo wszystko, nie mogłam jednak pozostać obojętna na nowości w menu, o których co rusz informowali Facebooku. Chodziłam więc i próbowałam. Raz było lepiej, raz gorzej. Spaliłam sobie nawet kurtkę siadając zbyt blisko piecyka. 😉 Ale nawet  to mnie nie odstraszyło. Wsiąkłam w Kanton i zauważyłam, że coraz częściej  spacery planuje tak aby ich trasa przebiegała obok lokalu na Węgłowej.

Kraków - Kanton Dim Sum House - Ramen wieprzowo drobiowy (więcej…)

Kocham te kluchy czyli Ka udon bar

O otwarciu Ka udon bar informowaliśmy Was już na naszej stronie na Facebooku, gdyż po pierwszej wizycie chcieliśmy jak najszybciej podzielić się z Wami informacją o tym cudownym miejscu. Od otwarcia Ka udon bar minął już prawie miesiąc, a my trochę żałujemy, że byliśmy tam dopiero dwa razy. Dlatego wkrótce planujemy to nadrobić, Tymczasem chcielibyśmy przekazać Wam garść informacji na temat tego lokalu jak i nasze wrażenia z konsumpcji.

Kraków - Ka Udon Bar - Kakiage Udon (więcej…)

Eklektyzm czyli Bistro Bene

Restaurację Nota i bistro Bene sygnowane przez kucharza reprezentacji Polski w piłce nożnej, Tomasza Leśniaka, otwarto w kwietniu w kamienicy przy ulicy Krzyża. Lokale łączy ogródek i podziemna kuchnia. Wnętrze restauracji jest eleganckie i jednorodne, podczas gdy wystrój bistro jest mocno eklektyczny. Sala znajdująca się przy wejściu i barze mają wystrój bardziej modernistyczny, podczas gdy w dalszej części lokalu robi się coraz bardziej klasycznie i restauracyjne. My szukaliśmy akurat miejsca na niezobowiązujące spotkanie towarzyskie przy winie, zdecydowaliśmy się więc zasiąść w bistro.

Kraków - Bistro Bene - talerz hiszpańskich wędlin (więcej…)

Nie tylko pizza czyli Piec na Zabłociu

Do otwarcia Piec na Zabłociu szykował się bardzo długo. Wreszcie udało się to z początkiem kwietnia. Choć dobrej pizzy w Krakowie już, na szczęście, nie brakuje, to zawsze wolimy mieć większy wybór. Tym bardziej, że Piec to nie tylko pizza, ale też podpłomyki, lasagna, dania mięsne i rybne. No i za projektem stoi Bartek Płócienniak, który w studio Twój Kucharz non stop udowadnia, że na kuchni i gotowaniu zna się wybornie. Na otwarcie nie dotarliśmy, ale szybko ten błąd naprawiliśmy. A że dowiadujecie się o tym dopiero teraz to wina wyłącznie mojego lenistwa i twórczej niemocy.Kraków - Piec na Zabłociu - Pizza oliwki spianata (więcej…)

Mięso górą czyli Cargo

Do Cargo przyciągnęło nas oczywiście mięso. Jeszcze przed oficjalnym otwarciem. Ktoś doniósł, że już był i chce wrócić. Chętnie się więc przyłączyliśmy. W cztery osoby można już trochę zjeść i popróbować dań z rożnych sekcji menu. Jak zwykle obowiązywała zasada, że nie zamawiamy tych samych dań. Niby oczywiste, ale czasem niektórzy próbują się wyłamać. 😉 Co tu dużo mówić, sama czasem mam ochotę się wyłamać, kiedy ktoś przede mną zamówi moje upatrzone danie. Na szczęście tym razem obeszło się bez kłótni i dało się złożyć zamówienie na cztery rożne przystawki i dania główne.

Kraków - Cargo - tatar wołowy (więcej…)

Z miłości do mięsa czyli Meat&Go

Po półtora miesiąca prób trzymania diety, pomyśleliśmy, że coś nam się od życia należy i po pobieżeliśmy do Meat&Go. Ja chciałam jeszcze trzymać fason i zjeść jedną kanapkę na pół, ale Widelec powiedział, że nie ma szans, bo on po prostu musi zjeść całego Reubena. Co było robić, musiałam i ja zjeść całą kanapkę. Okazało się, że po tak długiej nieobecności w tym miejscu, nie jest to wcale trudne, bo te kanapki zjadają się właściwie nie wiadomo kiedy same. Ale co gorsza, okazało się, że część naszych czytelników jeszcze o Meat&Go nie słyszało! Fakt, pisaliśmy o nich w poście o kanapkach, kiedy z rozrzewnieniem wspominaliśmy obfitość wyboru w Stanach Zjednoczonych i w przewodniku dla mięsożerców, ale osobnego wpisu nigdy się nie doczekali. Czas to naprawić!Kraków - Tytano - Meat&Go - Reuben

(więcej…)