frytki

Lato wróć czyli Tempura Truck

O tym miejscu powinniśmy byli napisać, kiedy aura bardziej sprzyjała jedzeniu na świeżym powietrzu. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że październik uraczy nas choć kilkoma dniami złotej, polskiej jesieni, a zima stulecia znowu nas ominie. Bo jeśli do tej pory nie odwiedziliście Truckarni, to warto ten błąd jak najszybciej naprawić.Kraków - Truckarnia - Tempura Truck - tempura dog z kalmarem (więcej…)

Obiad po dwóch stronach Atlantyku czyli Mavericks i La Petite France

Jedna historia zaczęła się od tego, że hotel Andels postanowił odświeżyć hotelową restaurację i, śladem berlińskiego odpowiednika, wprowadzić w Krakowie kuchnię kalifornijską. Druga, od zamówienia przez UberEats, a właściwie od mojej ciąży, bo to w tym czasie zaczęłam pochłaniać więcej deserów. A może już od studiów, kiedy powtarzając „Ils sont foux ces Francais” jednocześnie czułam słabość do kultury i kuchni francuskiej? Oprócz quiche. Nie cierpiałam jeść quiche! Kiedy wspominam wyjazdy do Francji w czasach szkoły podstawowej, to niechęć do quiche jest chyba jednym z najsilniejszych wspomnień.Kraków - Mavericks - Ryba dnia: dorada, rib eye (więcej…)

Jedzenie na spacerze czyli Pogromcy głodu, Lavash Bar i Bao Beast

Wielokrotnie obiecywałam Wam, że już za chwileczkę, już za momencik pojawią się nowe recenzje, ale życie z niemowlakiem nie pozostawia wiele czasu na wizyty w restauracjach i pisanie o nich. Poza tym, moja córka okazała się być dużo bardziej zajmująca niż jakakolwiek restauracja. Mimo tego, udało nam się przekąsić co nieco na mieście. I dzisiaj właśnie o tym. Będą to pozycje streetfoodowe, gdyż pchanie się z gondolą do restauracji nie jest zbyt wygodne ani dla nas, ani dla restauracji. Na szczęście, już niedługo przesiadamy się na spacerówkę i, mam nadzieję, będzie łatwiej się nam wcisnąć tu i ówdzie. Tym bardziej, że Łyżeczka stanowczo odmawia wyłącznego podziwiania nieba i głośno protestuje gdy przychodzi jej zbyt długo przebywać w pozycji leżącej. My byśmy w pozycji leżącej chętnie dłużej poprzebywali, ale to już zupełnie inna historia.Kraków -The Hunger Busters - Pogromcy Głodu - Jajcarz i Kubańska (więcej…)

Idzie luty czyli widelcowe podsumowanie numer 50 – styczeń/luty 2018

Ostrygi w Corse

W ramach festiwalu Opera Rara, w restauracji Corse spróbować można, miedzy innymi, ostryg w trzech odsłonach.

(więcej…)

Eklektyzm czyli Bistro Bene

Restaurację Nota i bistro Bene sygnowane przez kucharza reprezentacji Polski w piłce nożnej, Tomasza Leśniaka, otwarto w kwietniu w kamienicy przy ulicy Krzyża. Lokale łączy ogródek i podziemna kuchnia. Wnętrze restauracji jest eleganckie i jednorodne, podczas gdy wystrój bistro jest mocno eklektyczny. Sala znajdująca się przy wejściu i barze mają wystrój bardziej modernistyczny, podczas gdy w dalszej części lokalu robi się coraz bardziej klasycznie i restauracyjne. My szukaliśmy akurat miejsca na niezobowiązujące spotkanie towarzyskie przy winie, zdecydowaliśmy się więc zasiąść w bistro.

Kraków - Bistro Bene - talerz hiszpańskich wędlin (więcej…)

Mięso górą czyli Cargo

Do Cargo przyciągnęło nas oczywiście mięso. Jeszcze przed oficjalnym otwarciem. Ktoś doniósł, że już był i chce wrócić. Chętnie się więc przyłączyliśmy. W cztery osoby można już trochę zjeść i popróbować dań z rożnych sekcji menu. Jak zwykle obowiązywała zasada, że nie zamawiamy tych samych dań. Niby oczywiste, ale czasem niektórzy próbują się wyłamać. 😉 Co tu dużo mówić, sama czasem mam ochotę się wyłamać, kiedy ktoś przede mną zamówi moje upatrzone danie. Na szczęście tym razem obeszło się bez kłótni i dało się złożyć zamówienie na cztery rożne przystawki i dania główne.

Kraków - Cargo - tatar wołowy (więcej…)

Sezon na grilla czyli widelcowe podsumowanie numer 30 – marzec/kwiecień 2017

SmokehouseBBQ - Kraków - Błonia

Zdjęcie pochodzi z profilu Smokehouse BBQ na Facebooku.

(więcej…)

Feeria barw w środku zimy czyli Bistro Beta w Hotelu Legend

Ukryte przed światem w czeluściach wielkiej bramy, usytuowane tuż za recepcją hotelu Legend przy ulicy świętej Getrudy, Bistro Beta odkryło przed nami swe sekrety. W lecie kusi skrytym przed gwarem miasta, zacienionym ogródkiem, w zimie przyciąga feerią barw na talerzu. My mieliśmy możliwość zapoznać się z większością pozycji z autorskiego menu Szefa Kuchni Krzysztofa Urbańczyka, który kładzie duży nacisk na wykorzystanie w kuchni polskich produktów. Był to nie lada wyczyn, bo pozycji na liście dań serwowanych tego wieczora było bez liku, a żadnego nie chcieliśmy odpuścić. Chyba wiecie co to znaczy? 😉 Trudno wymienić co smakowało nam najbardziej czy kolorowe i świetnie skomponowane sałaty, czy autorskie burgery z nieoczywistym wnętrzem, pomysłowe zupy z niebanalnym i odkrywczym połączeniem smaków czy wreszcie dania rybne z, bliskich naszemu sercu, śledzia czy pstrąga. Nie wiem jakim cudem Widelec zdołał zmieścić deser – ja skusiłam się na jednego makaronika i nie żałowałam choć wiedziałam, że własnie rujnuję dwutygodniową dietę. Jedno jest pewne: wrócimy tam w cieplejszym sezonie, po pełnoprawną recenzję, bo już wiemy, że warto! Kraków - Hotel Legend - Bistro Beta - Sałatka z zapiekanym kozim serem (więcej…)

Chleba i ziemniaków! czyli Pastrami Deli (wcześniej: Food & People by Pastrami Deli)

Po kilku miesiącach dotarliśmy wreszcie do Food & People by Pastrami Deli. Na lunch mamy tam za daleko, a nigdy nie myśleliśmy o tym lokalu jako o miejscu na rozpoczęcie wieczoru. Choć kanapki z pastrami nieustannie kusiły i nęciły, i uśmiechały się apetycznie ze zdjęć na Facebooku. W końcu dotarliśmy. Jedno spojrzenie na menu i już wiedzieliśmy, że na kanapce się nie skończy…Kraków - Pastram Deli-Reuben (więcej…)

Ziemniak zawsze wygrywa czyli Restauracja Armeńska

Są takie miejsca w Krakowie, na myśl o których nie mogę się nadziwić, jak ktoś mógł wymyślić, że uda się tam prowadzić dobrze prosperującą restaurację. Do takich miejsc należy kamienica przy alei Krasińskiego, naprzeciwko Jubilata, w piwnicach której, do niedawna, mieściła się restauracja Via Otta, a od lipca działa tam Restauracja Armeńska. Ruch pieszych jest tam niewielki, bo żeby dostać się na tę stronę Alej, trzeba pokonać przejście podziemne, ale dokonać obejścia pod mostem Dębnickim. Trzeba być więc bardzo zdesperowanym aby tu dotrzeć Zaparkowanie samochodu w tej okolicy to koszmar, na szczęście właściciele armeńskiej postarali się o parking w podworcu kamienicy, tyle że oznaczenia są zbyt niewidoczne by nań trafić. Nad restauracją wisi sporej wielkości podświetlany szyld (średniej urody), ale wierzcie mi, mało kto zwraca na niego uwagę. Wydawałoby się, że miejsce to jest skazane na porażkę.

Kraków - Restauracja Armeńska - Piti - Zupa z ziemniakami, ciecierzycą i jagnięciną (więcej…)