Wiedeńsko-kijowskie wzory czyli Jajownia i Restauracja Polska

Po rozpustach we włoskim klimacie postanowiliśmy sprawdzić na co może liczyć w Krakowie klient z mniej wypchanym portfelem i tym samym zadbać też o nasze własne finanse. Poruszaliśmy się w temacie najbardziej nam znanym czyli rodzimych przysmakach. Odwiedziliśmy lokale zdatne (lub nie, o tym dalej) na śniadanie i na obiad, a może i na kolację. Zależy kto co na kolację lubi jeść i gdzie ją preferuje spożywać. Na pierwszy ogień poszła przeniesiona z Sebastiana na Meiselsa Restauracja Polska. Tydzień później odwiedziliśmy świeżo otwartą Jajownię na Dajworze.

Kraków - Kazimeirz - Dajwór - Jajownia - Obwarzanek - kiełbasa - pasta jajeczna - szprotka - kabanos - bryndza - chleb na zakwasie

W restauracji na Meiselsa ciemno jest aż strach. Po zachodzie słońca jedynie oświetlenie stanowi lampa nad barem, małe kinkiety i świeczki na stołach. Nad stołami wiszą spore żyrandole, ale w czasie naszej wizyty światło było, nie wiedzieć czemu, zgaszone. Może miało to stworzyć bardziej intymną atmosferę? I może nawet się udało, bo wszyscy goście rozmawiali prawie szeptem. Jednak w związku z brakiem światła w lokalu, zdjęć w Polskiej robić było nie sposób (efekt prób poniżej). Lecz dużo w tym przypadku nie tracicie, bo dania podane są podobnie jak w innych tego typu jadłodajniach. Zamówiliśmy po polsku, zupę i drugie danie. W moim przypadku była to pomidorówka (6 PLN) i placki ziemniaczane z sosem borowikowym (19 PLN), a Widelec skusił się na rosół (6 PLN) i „Devoilaille” z masłem (pisownia oryginalna – 13 PLN), ubijanymi ziemniakami (5 PLN) i mizerią (5 PLN). Przyjęta w Polsce nazwa tego drobiowego kotleta sprawia naszym restauratorem duże problemy i nie pomnę ile wersji pisowni nazwy tego dania już widziałam (tak jak i dacquoise, której nazwę Polacy uprościli do „daquas” albo nawet, nie daj Boże, „dakłas”). Niektórzy nawet serwują kotlety de volaille („dewolaj”) ze schabu, co wymagałoby stworzenia dość ciekawej krzyżówki genetycznej dwóch gatunków. Bo „de volaille” oznacza po francusku po prostu „z drobiu”. Zresztą Francuzi nazywają panierowany kotlet (eskalopkę) z drobiu wypełniony masłem z czosnkiem i ziołami, kotletem po kijowsku. Pochodzenie tego dania nie jest tak naprawdę znane, a niektóre źródła wskazują, że jego autorem mógł być, przebywający na dworze cara Aleksandra, Carême. Zapomniane podczas rewolucji bolszewickiej danie, miało potem odżyć na Ukrainie. Ktoś może się oburzyć, że odwołuję się tutaj do Wikipedii, ale prawda jest taka, że gdyby osoby tworzące jadłospisy w Polsce wpisały choć raz obcobrzmiąca nazwę dania w wyszukiwarkę internetową, błędów w menu mogłoby być mniej.

restauracjapolska-1

Wracając do restauracji Polskiej, to problem mają też z pisownia nazw włoskich („taghiatelle”). Może byłoby łatwiej gdyby zostali przy kuchni polskiej. Przynajmniej w pisowni. Bo Restauracja Polska jest słabym reprezentantem kuchni polskiej. Nie tylko jeśli chodzi o wybór dań (rzeczony kotlet de volaille, makarony), ale też o smak. Rosół był cienki i przesolony. Podobnie ziemniaki i sos borowikowy. Tego ostatniego było zresztą jak na lekarstwo, co mi akurat nie przeszkadzało, bo placki wolę chrupiące, a nie zalane sosem. Pomijając sos, placki były ogromne, z grubo startych ziemniaków. W sumie niezłe, bo nie za tłuste i nie za grube. Kotlet drobiowy kształt miał dość pokraczny i wysmażony był na ciemnobrązowo w głębokim oleju. Widelcowi nawet smakował, tak jak i mizeria. Pomidorowa też była smaczna, ale zbyt obficie podbita mąką. Porcje spore, więc się najedliśmy. Co do innych doznań  to raczej klapa. Trzeba jeszcze dodać, że obsługa miła i kompetentna.

Kraków - Kazimeirz - Dajwór - Jajownia - Obwarzanek - łosoś - pasta jajeczna - śledź - bryndza - chleb na zakwasie

Jajownię odwiedziliśmy w dniu otwarcia. W witrynie pyszniły się kanapki, na chlebie z Libertowa i obwarzankach z makiem. W wersji z pastą jajeczną, od kur z wolnego wybiegu spod Nowego Sącza, i w wersji z bryndzą. Do tego pięć dodatków: szprotka, śledź, łosoś, kabanos i kiełbasa. Jeśli zamarzy Wam się jakieś połączenie, którego nie ma akurat w witrynie to chętnie je dla Was na poczekaniu dorobią. Wszystkie kanapki w cenie 2,50 PLN za sztukę. W dniu otwarcia obowiązywała promocja 20% na kanapki. Spróbowaliśmy kilku kombinacji, zarówno z pastą jak i bryndzą. Wszystko bardzo delikatnie doprawione, zapomnijcie o królującym w niektórych pastach majonezie. Dodatki zacne, ale brakowało nam trochę warzyw, choćby szczypiorku. Te z pewnością pojawią się na wiosnę, bo składniki mają zmieniać się z tygodnia na tydzień, w zgodzie z sezonowością produktów. Porównania do Trześniewskiego są może jeszcze na wyrost, ale bardzo jesteśmy ciekawi jak się to miejsce będzie rozwijać. Lokalizacja jest dość trudna lecz mimo to, a może właśnie tym bardziej, trzymamy kciuki. Swoją drogą szkoda, że Trześniewski nie otworzył swojego bufetu w 1902 roku w Krakowie.

AKTUALIZACJA 25.11.2015: Jajownia podała wczoraj na swojej stronie na Facebooku, że jaja pochodzą jednak z chowu ściółkowego.

AKTUALIZACJA 04.12.2015: Wczoraj jajownia ogłosiła na swoim fanpage’u na Facebooku, że wprowadzają jednak jaja z wolnego wybiegu.

Śniadanie w Jajowni z kawą: 22 PLN, obiad w Polskiej z herbatą: 64 PLN.

Restauracja Polska, ul. Meiselsa 22, Kraków.

Jajownia, ul. Dajwór 23, Kraków.