Gdzie z widelcem w Krakowie czyli Kalendarium (Aktualizacja 04.07.2015)

Ostatnimi czasy pojawiło się w Internecie tyle informacji o zbliżających się kulinarnych wydarzeniach i inicjatywach w Krakowie, że powoli zaczynam się sama w tym gubić. Przegapiłam nawet jedne, bardzo ciekawe warsztaty. Aby to się nie powtórzyło, na potrzeby Was, czytelników, i swoje własne postanowiłam stworzyć kalendarium już ogłoszonych imprez w naszym mieście. Takich, które w ten czy inny sposób wiążą się z kulinariami. Postaram się ją tęż na bieżąco aktualizować. (więcej…)

Wiedeński szyk czyli Sissi Organic Bistro

Na informację o otwarciu nowego lokalu gastronomicznego w Krakowie reaguję najpierw entuzjastycznie, szczególnie jeśli już w fazie projektu (a ostatnio modne jest posiadanie profilu na Facebooku jeszcze przed otwarciem lokalu) widać, że autor przedsięwzięcia ma jakaś wizję. Po fazie euforii przychodzi fala depresji, bo nie nadążam z opisywaniem nowych lokali, a i wpisów na blogu mogłoby być więcej. Aż w końcu nadchodzi moment kiedy w końcu można iść ten lokal odwiedzić i poświęcić się ulubionemu zajęciu czyli jedzeniu.Kraków - Sissi Organic Bistro - wejście

Ostatnio stanęliśmy przed wyborem, który z nowo powstałych lokali odwiedzić czy modne ostatnio Pino, które otworzyło się przy placu Szczepańskim w miejscu Roostera czy może organiczną Sissi, która otwierała się strasznie długo i nikt do końca nie wie czemu jest organiczna, bo się nie chwali. Z racji sprzyjającej aury, padło na Sissi, bo lokal dysponuje urokliwym ogródkiem na dziedzińcu kamienicy. Za sprawą jego wystroju mamy poczuć się jak w Wiedniu cesarzowej Sissi. Tak przynajmniej ja to rozumiem.

Kraków - Sissi Organic Bistro - rzeźby w ogródku

Kraków - Sissi Organic Bistro - fontanna

Kraków - Sissi Organic Bistro - ogródek

Załoga w Sissi chyba ciągle się zmienia, bo obsługująca nas kelnerka, skądinąd bardzo sympatyczne, nie miał pojęcia ani o daniach, ani o napojach, ani nawet o sztućcach. Musieliśmy więc radzić sobie sami. Z przystawek wybrałam szczupaka z burakami, orzechami chrzanową pianką (24 PLN), a jako danie główne sajgonki z kurczaka confit z boczkiem (23 PLN). Widelec, wciąż przebywający na diecie, zrezygnował z przystawki i zamówił tylko danie główne: policzki wołowe z purée z selera, grillowaną morelą i sosem z czereśni z jałowcem (39 PLN). W planach był jeszcze deser. Kraków - Sissi Organic Bistro - szczupak

Kraków - Sissi Organic Bistro - policzki z puree selerowym

Kraków - Sissi Organic Bistro - sajgonki, sałatka

W karcie znajduje się sekcja „Nasz mały Wiedeń”, która nawiązuje do nazwy i wystroju lokalu, a w której znajdziemy kiełbaski, sznycel cielęcy, torcik Sachera i omlet Sissi z konfiturą śliwkową. Jeśli chodzi o piwa, to do wyboru macie piwa pszeniczne i rzemieślnicze i jakieś tam jeszcze. Na próżno jednak szukać u obsługi informacji na temat piw rzemieślniczych. Zamawiając piwo rzemieślnicze „w ciemno” Widelec dostał pszenicznego Corneliusa. Tyle w temacie. Jeśli chodzi o wino, wybór jest znacznie szerszy. W karcie królują wina austriackie, ale znajdzie się też coś z Francji, Włoch czy nowego świata. Ja próbowałam „domowego” rieslinga i byłam bardzo zadowolona.

Kraków - Sissi Organic Bistro - witryna z domowymi wędlinami

Dania skomponowane są w Sissi całkiem przyjemnie dla oka. No może z wyjątkiem deseru, ale do tego dojdziemy. Mój szczupak urzekł mnie od pierwszego wejrzenia. Doskonale łączył się ze słodkawym buraczkiem i ostrą chrzanową pianką. I o ile jestem nawet w stanie wybaczyć ilość znalezionych przeze mnie w rybie dość sporych ości, to ilość soli jaka znajdowała się w rybie ciężko przemilczeć. Nawet jeśli marynowała się ona w soli i cukrze, Po zjedzeniu przystawki miałam ochotę wypić piwo Widelca duszkiem. Trochę mniej soli i byłoby danie idealne. Sałatka z sajgonkami z kurczakiem była dla odmiany dość łagodna. Dzięki konfitowaniu mięso z kurczaka nie było suche, a smak dania podkreślony został wyrazistym serem.

Kraków - Sissi Organic Bistro - szczupak, buraki, chrzan

Kraków - Sissi Organic Bistro - sałatka, sajgonki

Z talerza Widelca najbardziej przypadło mi do gustu puree z selera. Policzki były jakby lekko wodniste. Sosu czereśniowego z jałowcem nie dostałam. Widelec z żalem stwierdził, że nadal nie znalazł policzków dorównujących, tym mitycznym już, policzkom ze Zdybanki. Pomijając ten fakt był zdania swego zadowolony o rozochocony poprosił o deser. Mimo iż ja mocno kibicowałam jagodowemu semifreddo, Widelec zdecydował się na torcik Sachera. Trochę zawahał się po uzyskaniu informacji, ze podaje się go w Sissi formie muffina (12 PLN), ale co tam, raz kozie śmierć. Kraków - Sissi Organic Bistro - policzki

Kraków - Sissi Organic Bistro - Torcik Sachera

Na szczęście smak deseru był lepszy niż jego wygląd. Szczerze nie lubię tych pseudoartystycznych esów floresów na talerzu, a szczególnie w takiej ilości. Chociaż tyle, że wykonane były z dobrej jakości czekolady. Zarówno biszkopt jak i morelowa konfitura były smaczna, ale chyba wolimy ten deser w tradycyjnej formie. Ciekawe czy spotka się z akceptacją wizytujących Sissi wiedeńczyków.Kraków - Sissi Organic Bistro - Torcik Sachera w formie muffinka

Mimo paru uwag, z wizyty w Sissi wyszliśmy bardzo zadowoleni. Jedzenie jest smaczne, ceny przyzwoite, wybór win doskonały, a ogródek na dziedzińcu doskonale sprawdzi się w czasie letnich upałów. Zachęcają prezentowane wystawione w witrynie domowe mięsiwa i sery zagrodowe (gdzieś wyczytałam, że mają sery od Wańczyka). Miejsce z pewnością do polecenia i kolejnego odwiedzenia. Choć w środku trochę mniej ciekawie niż na ogródku. Kraków - Sissi Organic Bistro - wnętrze

Kraków - Sissi Organic Bistro - wnętrze - współny stół

Kraków - Sissi Organic Bistro - wejście

Dwudaniowa kolacja dla dwóch osób z napojami: 120 PLN.

Sissi Organic Bistro, ul. Krupnicza 3, Kraków.

Na barana! czyli Krakó Slow Grill & Pavel Portoyan

Czasami jestem pod wrażeniem jak bardzo zmieniają nam się smaki na przestrzeni lat. W przedszkolu, moim największym przekleństwem był szpinak i wątróbka. A dziś dość regularnie pojawiają się w naszym jadłospisie. Szpinak nauczyłam jeść Widelca i mojego brata, a nawet szanowny rodziciel od czasu do czasu się skusi. Tylko mama wciąż krzywi się na myśl o szpinaku. Pâté z wątróbki pozwoliło kolejnym kilku osobom rozpocząć przygodę z podrobami. Jeszcze dziesięć lat temu odrzucał mnie zapach barana, a dzisiaj zamawiam baraninę (lub jagnięcinę) jeśli tylko znajdę ją w menu. Dlatego wizyta w kaukaskim grillu na Lipowej była tylko kwestią czasu.

Kraków - Lipowa 6F and Krakow Slow Grill (więcej…)

Latino na Tomasza czyli Chorizo

Wiecie czego najbardziej mi brakuje po powrocie z Hiszpanii? Oczywiście świeżych ryb i owoców morza. Aromatycznych serów i szynki serrano. Ale najbardziej brakuje mi chorizo, które mimo iż łatwe w transporcie i przechowywaniu, do Polski dociera w wyjątkowo małych ilościach. Dlatego też, w naszych warunkach, najlepiej chorizo zrobić samemu. Jak smakuje takie domowe chorizo, przygotowane na  sposób argentyński, przekonać się możecie w małym lokalu przy Tomasza, który swoją nazwę zawdzięcza właśnie tej wielbionej przeze mnie kiełbasce.

Chorizo - Kraków - choripan

(więcej…)

Pod Mohikaninem i okolice czyli Pan Kumpir, Jako Tako i Curry Up.

Niektóre inicjatywy kulinarne pojawiają się i znikają tak szybko, że zanim uda mi się o nich napisać, jest już po nich. Właśnie wczoraj usłyszałam, że ze Skweru Judah (zwanego też placykiem pod Mohikaninem czy też placykiem Hipstera) zniknęła budka z polskim taco, Jako Tako, a pojawiło się stoisko z kominkowymi ciachami. Tacosów udało nam się kiedyś spróbować, ale na kolana nas nie powaliły. To z kurczakiem było trochę mdłe. Znacznie bardziej smakowało nam wyraziste taco z podsmażaną kiełbaską (13 PLN za zestaw dwóch tacos), choć przed konsumpcją takie połączenie wzbudzało we mnie pewne opory. Wydawało mi się być za daleką posuniętą ideą kuchni fusion. Kraków - Jako Tako - taco z kurczakiem i kiełbasą (więcej…)

Dim sum w Krakowie czyli Parobar

Tuż po długim weekendzie majowym, w Krakowie otworzył się bar dim sum, którego specjalnością są pierożki na parze. Oczywiście, taki pierożki można już było wcześniej zjeść w restauracjach serwujących kuchnię azjatycką, ale to pierwszy lokal w naszym mieście specjalizujący się w tego typu daniach.Kraków - Parobar - pierożki z wieprzowiną i grzybami mun (więcej…)

Złotnicka świnia i żabnica czyli wieczór w studio Twój Kucharz

To był niezwykle intensywny weekend. W sobotę przygotowywaliśmy pizzę ze Szromem w Oświęcimiu, w niedzielę degustowaliśmy różnorakie dania i wino na Najedzeni Fest, a w poniedziałek, na ukoronowanie weekendu (wiem, wiem, że to już następny tydzień), spotkaliśmy się w studio Twój Kucharz aby wspólnie pogotować, napić się wina, pośmiać i porozmawiać.Kraków - Twój Kucharz - Szromu - Najedzeni Fest (więcej…)

Majówka w kwietniu czyli Najedzeni Fest! Wino

Dawno już przestałam liczyć na to, że na Najedzeni Fest uda mi się spróbować wszystkiego co sobie zaplanowałam. Zazwyczaj stawiam na nowości, ale zawsze zdarzy się, że znany od dawna wystawca skusi Cie apetycznie wyglądającym daniem albo znajomi poczęstują jakimś smakołykiem. Tak było i dzisiaj.Kraków - Forum Przestrzenie - Najedzeni Fest! wino - leżaki (więcej…)

Wiosenne lenistwo czyli Nine Kitchen

Dawno już minęły czasy, kiedy przez PizzaPortal.pl, można zamówić było tylko pizzę. Znajdziemy tam coraz więcej lokali oferujących dania kuchni polskiej, sushi i innej dania kuchni dalekowschodniej. Z czego skrzętnie korzystamy, kiedy ogarnia nas lenistwo i nawet do kuchni, nie mówiąc już o najbliższej nawet restauracji jest daleko. Kapryśna wiosenna pogoda, po raz kolejny skłoniła nas do pozostania w domu i zamówienia czegoś na dowóz. Tym razem zdecydowaliśmy się na zamówienie ze stosunkowo młodej restauracji z ulicy Miodowej: Nine Kitchen.Kraków - Nine Kitchen - sushi box z pałeczkami

(więcej…)

Kolacja z Grouponem czyli Ramen Girl

Przyznaję otwarcie, nigdy nie byłam w Yellow Dog. Owszem, mieliśmy okazję próbować ich dań na Foodstocku (raczej porażka) i Najedzonych (pyszne!), ale decyzja o zamknięciu lokalu (i uczuciowe rozterki w tle) jakoś specjalnie nas nie poruszyła. Do nowo otwartego lokalu, Ramen Girl of Yellow Dog, też jakoś nam spieszno nie było. Po przestudiowaniu menu, nie byłam pewna czy takie smaki w ogóle przypadną do gustu dość konserwatywnemu Widelcowi. I nawet planowałam się tam wybrać z kimś innym. Aż tu oferta Ramen Girl pojawiła się na Grouponie (sześciodaniowa kolacja degustacyjna dla dwóch osób z lampką wina za 99 PLN). Postanowiliśmy zaryzykować i spróbować.Kraków - Ramen Girl of Yellow Dog - Czarny Ramen (więcej…)