Pyszna perełka w samym centrum Krakowa czyli Bistro Magnes (zamknięte)
Nie będę ukrywać, że wizytę w Bistro Magnes planowałam od dawna. Zachęcona bardzo pozytywnymi recenzjami Wojciecha Nowickiego nie mogłam się doczekać kiedy sama spróbuję serwowanych tam dań. W celu podgrzewania atmosfery śledziłam zmieniające się cały czas menu na Facebooku i z żalem patrzyłam jak kolejne pysznie brzmiące dania, których nie spróbowałam, znikają z karty. Aż w końcu nadszedł ten dzień.
Kartę przestudiowałam jeszcze przed wyjściem z domu i zanim dotarłam na miejsc już wiedziałam co zjem. Miałam tylko nadzieję, że tłumy krakowian, czytelników piątkowego wydania znanej wszystkim gazety, nie przeszkodzą mi w zrealizowaniu mojego planu. Jak się okazało, krakowianie już zjedli obiad (lunch?), o, jak by to określił Widelec, „wiejskiej porze” i w Magnesie było pusto. O tym, że tłum krakowian już się przetoczył świadczył fakt, że niektóre pozycje z karty nie były już dostępne.



