Z widelcem bez Widelca czyli drugi spacer po mieście

Dziękuję Wam bardzo za wszystkie komentarze dotyczące pierwszego wpisu spacerowego. Zmotywowały mnie do kontynuowania tego cyklu i bardzo ucieszyły Widelca, który dzięki temu ma czas aby poświęcić się znów szybownictwu. Pojawiły się uwagi aby we wpisach spacerowych opisywać maksimum dwa miejsca, ale za to dokładniej. Niestety jest to niewykonalne dopóki na spacery chodzę sama. Spacery pozostaną raczej formą rozpoznania „co w trawie piszczy”. Ale jeśli któreś miejsce szczególnie mi się spodoba, z pewnością wrócimy do niego w większym gronie i opiszemy dokładniej.Kraków - Eko Bazar - Kiermasz Wielkanocny - Bałkanica - Brasserie Sztuka

Wczorajszy spacer postanowiłam rozpocząć od wizyty na Eko Bazarze przy Piastowskiej. Zmierzając na Bazar, zwróciłam uwagę na dwa miejsca. Pierwsze to holenderski Snack Punkt, na wizytę w którym chyba nie dam się namówić. Odstrasza mnie unoszący się dookoła zapach (żeby nie nazwac tego inaczej) smażonego tłuszczu oraz fakt, że wszystkie serwowane tam dania przywożone są z Holandii w postaci mrożonki. Ale ma to miejsce swoich wielbicieli. Drugi lokal,o którym chciałabym wspomnieć, to znajdujący się kawałek dalej bar Smil’y. Jest to nasze ulubione miejsce na grilla w centrum miasta. Kiebasę można zakupić na barze (10 PLN), a potem własnoręcznie wygrillowac na znajdującym się na podwórku palenisku. Miejsce to jest też lubiane przez rowerzystów i zagranicznych turystów z naprzeciwległego Novotela.Kraków - W drodze na Eko Bazar - Smil'y - Snack Punkt

Wracając do Eko Bazaru, ma on się odbywać co dwa tygodnie. Podczas pierwszej edycji można było zakupić wędzone ryby, sery kozie od Maziejuków, przyprawy, miody, soki, chleb i wędliny z Podstolic. Po obfitości Najedzeni Fest liczba wystawców wydaje się być ograniczona, ale miejmy nadzieję, że z edycji na edycję będzie ich przybywać. Dziś było dość kameralnie, można było bez problemu porozmawiać z wystawcami, a także usiąść na chwilę, napić się piwa czy napojów nie wyskokowych. Będę wracać i sprawdzać jak Eko Bazar się (mam nadzieję) rozwija.Kraków - Eko Bazar - produkty Kraków - Eko Bazar - stoiska

Z bazaru pomaszerowałam wzdłuż Błoń w kierunku Rynku, aby po kilkunastu minutach dotrzeć na ulicę Czystą, gdzie całkiem niedawno otworzyła się restauracja Bałkanica. Wywieszone na ulicy menu wyglądało bardzo zachęcająco, dlatego nie zniechęcona pustą salą weszłam do środka. Z miejsca zostałam przywitana przez prze uprzejmego pana kelnera, który z Chorwacji przyjechał za żoną, Polką. Porozmawialiśmy chwilę o tym jak inaczej żyje się w wielkim mieście, gdzie wszytko toczy się bardzo szybko w porównaniu do małej miejscowości gdzieś  w Chorwacji. Poprosiłam o polecenie dania, które dałoby mi jakiś obraz kuchni bałkańskiej i zachęciłoby mnie do powrotu do Bałkanicy. Zaczęliśmy od festy zapiekanej z papryką, pomidorami i jajkiem, ale moja dusza mięsożercy wybrała w końcu plejskavicę (26 PLN) z zapieczonym w środku serem kaszkaval i sałatką z ziemniaków po bułgarsku.Kraków - Bałkanica - menu i wejście

Danie prezentowało się całkiem przyjemnie,ale, niestety,mięso, było jak dla mnie zdecydowanie zbyt zbite i za słone, ratował je jednak wypływający z niego pyszny ser kaszkawal. Sałatka z ziemniaków i papryki doprawiona została w sposób, który też nie do końca odpowiadał moim kubkom smakowym. Za to sosy tzaztziki i ajvar na plus. Choć moje pierwsze spotkanie z Bałkanicą nie wypadło zbyt dobrze, na pewno dam jej jeszcze jedną szansę. Bo ciężko wyrobić sobie opinię po spróbowaniu jednego dania. Menu jest szalenie ciekawe i bardzo chcę spróbować innych figurujących w nim pozycji. Na pewno jeszcze o Bałkanicy u nas przeczytacie.Kraków - Bałkanica - plejskavica

Po plejskavicy było mi trochę ciężko na żołądku(bo było to jednak spory kawałek mięsa) więc porzuciłam dalsze plany degustacyjne i udałam się na rekonesans i zakupy. Najpierw poszłam sprawdzić jak ma się turecki market Mahir po piątkowym artykule Wojciecha Nowickiego. Sklep miał się bardzo dobrze, było dużo więcej klientów niż zazwyczaj, a część towarów już wymieciono z półek. Zakupiłam ulubioną już herbatę Widelca, kawę dla szanownej rodzicielki a także faszerowane liście winogron (w puszce), sos z granatu i suszoną wołowinę, tak zachwalaną przez pana Nowickiego. Po sos z granatu będę musiała wrócić ponownie, bo już przechwyciła go moja mama.Kraków - Brasserie Sztuka - wejście

Z Kleparza udałam się na Jana sprawdzić czy Brasserie Sztuka rzeczywiście jest już otwarta. Obejrzałam ją jednak tylko z zewnątrz gdyż onieśmielił mnie stojący przy wejściu rząd kelnerów (wraz z szefem kuchni oraz dość eleganckie wnętrze, kompletnie niewspółgrające z moim sportowym strojem. Wrócę tam z Widelcem i na pewno będziecie mogli o tym miejscu wkrótce u nas przeczytać.Kraków - Targi Wielkanocne na Rynku Głównym

Z Jana już blisko na Rynek Główny. A na Rynku – oczywiście Jarmark Wielkanocny ze wszystkim jego zaletami i wadami. Jest więc znienawidzony grill, ale też szereg stoisk z małopolskimi wędlinami i wypiekami. W sam raz na świąteczne zakupy.Kraków - Targi Wielkanocne - wędliny

Dalsza część mojego spaceru nie była już kulinarnie atrakcyjna więc pominę ją milczeniem. Jednak już planuję następną wycieczkę, tym razem w stronę Kazimierza i Zabłocia. Ale to już pewnie po świętach.