Obiadokolacja na Grzegórzkach czyli Krakowskie klimaty

W ramach własnie rozpoczętej współpracy z wydawcą nowej krakowskiej karty rabatowej LOOKmap otrzymaliśmy vouchery do restauracji Krakowskie Klimaty. Bardzo byliśmy tej wizyty ciekawi, bo o istnieniu tego lokalu nie mieliśmy wcześniej pojęcia. Adres: Daszyńskiego 3, też nam za dużo nie mówił. W okolicach Hali Targowej nie bywamy zbyt często, ale restaurację chyba byśmy zauważyli?Kraków - Krakowskie klimaty - kotlet po krakowsku

Po przybyciu na miejsce okazało się, że nasza pamięć jest jednak zawodna, bo restauracja rzeczywiście jest i, jak mi się teraz wydaje, istnieje już ładnych parę lat. W środku starano się wprowadzić krakowski klimat dzięki kolorowym zdjęciom zabytków na ścianach i czarno-białym fotografiom dawnego Krakowa. Poza tym chyba próbowano się oddać architekturę krakowskiego starego miasta: tu latarnia, tam studnia. No i ta posadzka z poprzedniej epoki. Trochę tam za dużo wszystkiego (obok studni stoi stół z drapowanymi obrusami). w restauracji jest też dość ciemno, dlatego zechciejcie nam wybaczyć kiepskie zdjęcia.Kraków - Krakowskie klimaty - sala

No ale przecież przyszliśmy tu przede wszystkim zjeść! Dzięki czujnemu oku pani kelnerki, karty dostaliśmy natychmiast po zajęciu stolika. Ku radości Widelca, który tego dnia „oszczędzał” się aby móc więcej zjeść wieczorem. Zamówiliśmy więc: śledzia w śmietanie (8 PLN), żurek (8 PLN), solę w sosie koperkowym (18 PLN) z ziemniakami po krakowsku (6 PLN) i zestawem surówek oraz szpinak (6 PLN) i kotlet po krakowsku (11 PLN), którego w Krakowskich Klimatach „gra” panierowana pierś z kurczaka.

Kraków - Krakowskie klimaty - wnętrze

Najpierw dostałam żurek. Taki jak lubię, na bogato, z jajkiem, ziemniakami i kiełbaską. Tej ostatniej trochę mało w stosunku do jajek i ziemniaków, jak na mój gust. Ale żurek bardzo dobry, z tych kwaśnych, ale bez wyczuwalnej nuty czosnku. Musiałam się powstrzymywać aby zostawić coś Widelcowi. Po oddaniu talerza z zupą dostałam w zamian śledzia. Rybka wymoczona w sam raz, nie za słona, cebulka sparzona. Może tylko śmietanka jak dla mnie ciut za słodka. Ale chyba się czepiam, bo Widelec nie narzekał.

Kraków - Krakowskie klimaty - śledź w śmietanie

Kraków - Krakowskie klimaty - żurekKotlet po krakowsku czyli pierś z kurczaka w panierce musiał  pochodzić z jakiejś bardzo płaskiej kury. Albo, co bardziej prawdopodobne, kucharz tak niemiłosiernie tę pierś rozbił. Z niekorzyścią dla kotleta, bo niestety bardziej czuć w nim panierkę niż mięso. Smaczną panierkę, ale mimo wszystko nie o to chodzi w kotlecie. A zwłaszcza jeśli chce się go nazywać kotletem po krakowsku!

Kraków - Krakowskie klimaty - kotlet

Do kotleta zamówiłam tylko szpinak, bo, w przeciwieństwie do Widelca, specjalnie głodna nie byłam. Szpinak był z rozdrobnionej mrożonki, ale przygotowany bardzo smacznie, ze śmietanką i cebulką. Nie dojadłam go tylko dlatego, że pomimo oddania jednej trzeciej kotleta Widelcowi, nie mogłam już go zmieścić. A porcja szpinaku była naprawdę spora.

Kraków - Krakowskie klimaty - szpinakW międzyczasie podjadałam oczywiście z talerza Widelca. Trochę żałowałam, że to on pierwszy wypatrzył w karcie solę bo bardzo lubię tę rybę. Tu polana była trochę przesolonym sosem koperkowym, ale sama rybka była naprawdę wyborna. Ziemniaki po krakowsku miały się zdecydowanie lepiej niż reprezentujące nasze miasto kotlet: były podsmażane na boczku z cebulką. Nie pasowały mi do delikatnej ryb, ale była to autorska kompozycja Widelca.;-) Skubnęłam tez surówek i, chwała kucharzowi!, marchewka ani kapusta nie były posłodzone. Ci, co czytają naszego bloga regularnie wiedzą, że posypywanie surowej marchewki i kapusty cukrem uważam za największą zbrodnię na tych warzywach.Kraków - Krakowskie klimaty - sola w sosie koperkowym

Obiadokolację popijaliśmy piwkiem Kasztelan w niespotykanej w centrum miasta cenie 5 PLN za pół litra. Nie dziwi więc fakt, że do Krakowskich Klimatów zachodzi się nie tylko na jedzenie, ale i na piwo czy kielonka. Zauważyliśmy, że restauracja jest też chętnie odwiedzana przez studentów. Ceny są może wyższe niż w barach i jadłodajniach, ale jedzenie, które tam podają zdecydowanie jest swej ceny warte. Gdyby taki lokal jak Krakowskie Klimaty znajdował się w pobliżu mojego miejsca pracy z pewnością często bym do niego zaglądała. Korzystajcie więc mieszkańcy i pracownicy Grzegórzek.

Kraków - Krakowskie klimaty - wejście

Solidna obiadokolacja z piwkiem: 72 PLN. A to praktycznie centrum miasta.

MENU

Krakowskie klimaty, ul. Daszyńskiego 3, Kraków.
Krakowskie Klimaty Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato